Czarno-białe
pasy. To jedyne co widzisz przed przestąpieniem bramy Cyrku Nocy.
Choć kolejka wydaje się nie mieć końca, nim zdążysz się
obejrzeć, otwierasz pierwszą stronę i początkowo zaskakuje Cię
wszechobecny, wręcz namacalny czar tego miejsca. Stoisz oniemiały i
wraz z każdą sekundą uświadamiasz sobie, że to wszystko nie jest
zwykłą iluzją. Otacza Cię najprawdziwsza magia. Robisz pierwsze
kroki, niepewnie stąpasz po czarnej ziemi, która na myśl przywodzi
wypolerowaną posadzkę. Z każdym oddechem cyrk staje się Twym
tlenem. Przed oczyma przemyka Ci cień przeszłości - setki kolacji,
rozpoczynających się wraz z wybiciem północy. Pojawiała się na
nich ta sama kobieta guma, która właśnie oczarowała Cię swym
pokazem.
Wchodzisz
na dzieciniec skąpany w blasku ognia. Jednak płomienie tańczące
wokół nie są jak na cyrk przystało, zwyczajne. Owo ciepło ma
barwę oślepiająco białego śniegu. To ten ogień zdaje się
nadawać temu miejscu życie. Wpatrujesz się w niego, jednak po
chwili odrywasz od niego wzrok popychany przez niesforne słowa.
Błąkasz się między pewną iluzjonistką, mężczyzną o dwóch
twarzach, rudymi bliźniętami i pewnym widzem, który zakochuje się
w tym miejscu tak samo jak ty. Nie jesteś w stanie przestać oglądać
się za mężczyzną w szarym garniturze, który ku Twojemu
zdziwieniu nie rzuca cienia.
Snując
się godzinami po zapełnionym cyrku, wydaje Ci się, że widzisz
ducha pewnego, dobrze znanego magika, który miał okazję wystąpić
w pobliskim teatrze. Odwiedzasz spowite mgłą namioty, jedne
ogromne, inne tak umiejętnie schowane, że tylko nieliczni mogą
znaleźć do nich wejście. Odkrywasz swą przyszłość wraz z
wróżką, która zdaje się spoglądać ponad Tobą nieobecnym i
jednocześnie skupionym wzrokiem. Tęskni za kimś, dostrzegasz to w
jej oczach. Podziwiasz niesamowite budowle, podglądasz nieśmiało
słodkie kociaki wykonujące sztuczki, taniec kobr w takt fleta,
nieruchome żywe posągi...
Oszałamia
Cię zapach karmelu, który przywodzi na myśl dzieciństwo. Czujesz,
że żyjesz pośród mgły, owej woni i czarno-białego materiału.
Jesteś w stanie dostrzec nielicznych ludzi w czerwonych szalach na
tle eleganckich strojów. Stoją i zawzięcie rozmawiają przy
niesamowitym zegarze, który przedstawia to co właśnie widzisz.
Magię.
Podziwiasz go jednak z oddali.
Gdy
zastanawiasz się nad jego autorem zaczyna dziać się coś złego.
Czujesz to, lecz mimo to widzisz dwoje kochanków, dziwnie znajomych.
Gdzieś w kościach czujesz znajomy dreszcz - ich miłość nie ma
racji bytu, skazana jest na porażkę. Oni o tym wiedzą, jednak
walczą. On całuje ją zapamiętale, ona oddaje pocałunek. Wiesz,
że zamiast kochać się, powinni chcieć się zabić. Uczucie bywa
jednak silniejsze.
Wtem...
Ogień gaśnie. Serce cyrku przestaje bić. Wszystko zamiera, staje
się kruche, łamliwe. Znika gwar rozmów. Usta zamierają w trakcie
miłosnych wyznań. Wszystko to dzieje się przez ogień, którego
zabrakło. Czy kiedykolwiek znów zapłonie? Czy Cyrk znów obudzi
się do życia? Nie jesteś pewien czy chcesz wiedzieć. Mimo to
zostajesz. Spijasz słowa wraz z gorącą czekoladą przyglądając
się ukradkiem. Wraz z tym smakiem poznajesz prawdę.
Wszystko
to sprawia, ze chcesz więcej. Chcesz podążać za czarnym
pociągiem, którym odjeżdża. Jednak Twoja wędrówka pozostaje
jedynie możliwa w sercu, ponieważ na tym kończy się powieść
ubrana w dwukolorowe pasy. A Tobie pozostaje tylko spoglądać na
nie, zastanawiając się gdzie teraz cyrk pojawi się znikąd...
// tak, nie było mnie, bo szkoła. Ale jestem już. don't cry.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz